Najtrudniejszym okresem dla ryb żyjących w oczkach wodnych, sadzawkach ogrodowych jest mroźna i śnieżna zima. Z reguły zbiorniki wodne w ogrodach mają niewielką głębokość. W takich to zbiornikach bardzo często dochodzi do deficytu tlenowego w okresie zimowym (przyducha nie jest niczym niezwykłym). Przypomnę, że tlen rozpuszczony w wodzie pochodzi głównie z procesu fotosyntezy. Nie bez znaczenia jest także dyfuzja tlenu w wyniku kontaktu powierzchniowych warstw wody z powietrzem. Jest ona tym intensywniejsza, im większa jest powierzchnia kontaktu oraz występuje falowanie. Teraz już łatwo odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w okresie zimowym może dojść do braku tlenu w wodzie. Po pierwsze większość roślin w okresie zimowym przechodzi w stan uśpienia, co skutkuje znacznym spadkiem fotosyntezy, po drugie powierzchnia zbiornika pokryta jest grubą warstwą lodu nie rzadko z dużą ilością śniegu.
Jesień jeszcze w pełni i mało kto myśli o zimie, która zgodnie z zapowiedziami synoptyków może być w tym roku bardzo mroźna. Nie wszyscy cieszą się na widok jezior i stawów skutych lodem, ponieważ pod nim duszą się ryby. Przypomnijmy sobie zimę w 2006 roku - mroźną i długą i jak o niej pisali w marcowej prasie:
Przyducha dusi
Wędkarze alarmują, że w jeziorach masowo giną ryby. Szczególnie płytkim akwenom zagraża przyducha, czyli brak tlenu w wodzie. A specjaliści ostrzegają, że najgorsze dopiero przed nami.
Z jezior: Domowego Dużego i Małego w Szczytnie wędkarze wyciągnęli już ponad 600 kg martwych ryb. Podobne masowe ścięcia wędkarze obserwują na innych jeziorach. Boją się, że przyducha może w nich zabić wszystkie żywe organizmy. Najgorsze, że niewiele można na to poradzić - zima ciągle nie chce ustąpić.