Jesień jeszcze w pełni i mało kto myśli o zimie, która zgodnie z zapowiedziami synoptyków może być w tym roku bardzo mroźna. Nie wszyscy cieszą się na widok jezior i stawów skutych lodem, ponieważ pod nim duszą się ryby. Przypomnijmy sobie zimę w 2006 roku - mroźną i długą i jak o niej pisali w marcowej prasie:
Przyducha dusi
Wędkarze alarmują, że w jeziorach masowo giną ryby. Szczególnie płytkim akwenom zagraża przyducha, czyli brak tlenu w wodzie. A specjaliści ostrzegają, że najgorsze dopiero przed nami.
Z jezior: Domowego Dużego i Małego w Szczytnie wędkarze wyciągnęli już ponad 600 kg martwych ryb. Podobne masowe ścięcia wędkarze obserwują na innych jeziorach. Boją się, że przyducha może w nich zabić wszystkie żywe organizmy. Najgorsze, że niewiele można na to poradzić - zima ciągle nie chce ustąpić.
Aby do wiosny
Przyducha - spadek ilości tlenu w wodze. Przyczyna - długa, mroźna zima. Lód na jeziorach ma miejscami pół metra grubości i promienie słońca nie są w stanie przebić się do głębszych partii wody, więc podwodna roślinność nie wydziela tlenu.
I katastrofa gotowa, z braku tlenu zaczynają ginąć ryby. Może dojść do sytuacji, że wyginą wszystkie żywe organizmy. - Tak było kilka lat temu w jeziorku Starodworskim w Olsztynie przypomina dr Andrzej Skrzypczak z katedry Rybactwa Jeziorowego Jeziorowego Rzecznego UWM w Olsztynie.
Po kilku latach zabiegów, naukowcom ZWM uda się odtworzyć rybostan w tym jeziorze. (.) Tak ciężka zima może spowodować ogromne straty, a o skali przyduchy będzie można powiedzieć jak zejdą lody. Może się więc zdarzyć, że po zejściu lodu z jezior na ich brzegach pojawią się setki ton martwych ryb.
Ratunek w przyrodzie
W miarę bezpieczne są ryby w wielkich i głębokich jeziorach i tych, przez które przepływają rzeki. Znacznie gorzej z małymi i płytkimi zbiornikami. W nich deficyt tlenowy pojawia się bardzo szybko. (.)
Wędkarze wykuwają dziury w lodzie, ale to niewiele daje. W Szczytnie strażacy tłoczą natlenioną wodę pod lód, ale pozytywnych skutków na razie nie widać.
Dr Skrzypczak radzi polewać lód wodą, dzięki czemu robi się bardziej przejrzysty. - Wtedy światło przedostanie się do wody i rośliny będą mogły przeprowadzić proces fotosyntezy - wyjaśnia.
Tyle tylko, że nie da się tego zrobić na dużych powierzchniach. Część fauny i flory jezior jest więc skazana na zagładę. Przyducha zabija najpierw ryby małe i mniej cenne - głównie małą płoć. Później ginie szczupak i inne cenne gatunki. Najbardziej wytrzymałe są karasie i liny, ale nawet one zginą, jeśli w wodzie zupełni zabraknie tlenu.(.)”
Źródło: Przegląd Rybacki 3/2006
| Śnięte ryby - skutek przyduchy |
Jak będzie w tym roku, niedługo zobaczymy. Może pogoda będzie bardziej łaskawa, a zima łagodna. Jednakże warto się już teraz przygotować na najgorsze. Wiele zbiorników można uratować przed przyduchą stosując chociażby systemy napowietrzania, które wtłaczając powietrze natleniają wodę, nie dopuszczają miejscowo do jej zamarznięcia oraz powodują jej wymieszanie. Wtedy nawet podczas trzaskających mrozów zapewnione jest podtrzymanie procesów życiowych roślin i ryb.
| Napowietrzany staw zimą | |
| i latem… | |